Deska klozetowa

kapryśne... ego
czerwone pomidory
deska klozetowa
jesienny nastrój
kaktus
szałowa sukienka

charakterystyka krowy
początkujący kierowcy
ekonomia codzienna
przewodnik po religii
narodowość Jezusa
przy bankomacie
poprawne zwroty
gubienie kalorii
krótkie bajki

kawały i anegdoty
wróżby i horoskopy
śmieszne rzeczy


Już od jakiegoś tygodnia, bez przerwy coś wprawiało mnie w zły humor.
A to sąsiadka, a to sklepowa, a to... wróble, wiąż srające na mój parapet. Złośliwie to robiły, czy co?
Ja się na tym nie znam, ale takie wróble, to powinno się jakoś... poinstruować o ich bycie w ludzkim społeczeństwie. Bo, niby leci sobie taki wróbel, siada na przygodnym parapecie i trach!, klocek zgubiony! To, że jest tylko ptakiem wcale nie upoważnia go do fajdania po całym mieście!
Ja się na tym nie znam, ale kultury podobno można nauczyć każdego...
Rozsądek nakazywał mi, żeby takie wróbelki traktować trochę ulgowo, bo przecież to tylko ptaki. Mimo wszystko, jakimś sposobem, byłam wściekła! Wróble, swoją drogą, ale dziś rano spaliła mi się żarówka w kibelku. Pomyślałam, że to chyba nie jest problem, bo gdzieś w pawlaczu, miałam zapasowe żarówki. Wdrapałam się więc na taboret i na macanego wyszperałam żarówkę spośród różnego rodzaju od dawna nie używanych szpargałów.
No tak, teraz trzeba ją wkręcić...
Przyniosłam taboret do łazienki i...
Przecież nie będę wdrapywać się po jakimś, niestabilnym taborecie! Przy pawlaczu, to co innego. Mogłam przytrzymać się ściany. Ale w łazience, jakoś nie było to możliwe.
Ta wstrętna lampa, wisiała właśnie tuż nad moim... miejscem ogólnego, fizjologicznego zadowolenia. Tam, niestety taboret nie wchodził. Postanowiłam stanąć na klozetowej desce. Wszystko byłoby w porządku, gdyby ta cholera nie pękła!
Ja się na tym nie znam, ale powinni robić bardziej odporne deski do przybytków codziennego użytku! Przecież, człowiek, to nie wróbel!
Moje miejsce... odizolowania od społeczeństwa, stało się od tej pory miejscem olbrzymiej uwagi, z powodu... wiadomo. Mogłam sobie coś przyszczypnąć, a to nie było znowu takie przyjemne... Człowiek sobie siedzi, a tu... no, nie będę wchodzić w szczegóły!
Niby, nie co dzień kupuje się deski klozetowe, ale moja, z powodu leniwej chałtury wykonujących, wymagała natychmiastowej wymiany.
Wyszłam z domu specjalnie w celu zakupienia owej deski, kiedy spotkałam sąsiadkę. Właśnie tę, która chciała rozbić mi nos ostatnim razem...
- Zakupy? - mruknęła kobieta ironicznym głosem.
Przecież nie przyznam się wstrętnemu babsztylowi, po co idę!
- Witam sąsiadkę! - uśmiechnęłam się najbardziej radośnie, jak tylko potrafiłam - Jak zdrowie?
Kobieta zmrużyła oczy i spojrzała na mnie nieufnie.
- Do sklepu?
- Tak - udałam, że niczego nie zauważyłam - Wróble srają na parapet, idę coś na to kupić...
- Wróble? - sąsiadka była trochę zszokowana. To było widać.
- Właśnie, wróble - wskazałam moje okno - Parapet jest cały... no wie pani.
- Obsrany?
- Właśnie - przytaknęłam - Może, w markecie będą coś na to mieli...
- Może... - sąsiadka wykrzywiła usta.
Wydawało mi się, że kobieta spogląda na mnie z niedowierzaniem. Choć była ostatnią osobą, którą bym o to podejrzewała.
- Muszę iść - bąknęłam - Jeszcze mi wykupią ten specyfik...
- Tak - skrzywiła się kobieta - Mogą go wykupić. W końcu wróble srają po całym mieście...
Bardzo szybko przeszłam ulicę, kierując się do pobliskiego marketu. Nie oglądałam się za siebie.
Ja się na tym nie znam, ale nie powinno się podglądać, gdzie chodzą sąsiedzi.
Nie zwracając uwagi na otoczenie, zdumiewająco szybko wybrałam nieszczęsną deskę klozetową i udałam się z nią do kasy. Nikt nie zwracał na mnie uwagi. I bardzo dobrze!
Ja się na tym nie znam, ale co kogo obchodzi, co ja kupuję?
W drodze powrotnej, spotkałam pod blokiem sąsiadkę. Wydawało mi się, że specjalnie siedziała na ławeczce i czekała, aż wrócę ze sklepu!
Deska nie skromnie sterczała spod mojego ramienia...
- Więc, to jest ten specyfik na wróble? - zapytała ironicznie sąsiadka - Niezły pomysł...deska klozetowa. Tylko, czy zmieści się na parapet..?
Inne kobiety siedzące obok niej, parsknęły śmiechem.
-Nie mieli mniejszych egzemplarzy? - dodała jakaś dziewczyna, przysłaniając usta dłonią.
Przycisnęłam nieszczęsny przedmiot pod pachą i odprowadzana sarkastycznym śmiechem, weszłam do klatki blokowej.
Ja się na tym nie znam, ale co to kogo obchodzi, jaki specyfik kupuję na wróble?