Kapryśne... ego

kapryśne... ego
czerwone pomidory
deska klozetowa
jesienny nastrój
kaktus
szałowa sukienka

charakterystyka krowy
początkujący kierowcy
ekonomia codzienna
przewodnik po religii
narodowość Jezusa
przy bankomacie
poprawne zwroty
gubienie kalorii
krótkie bajki

kawały i anegdoty
wróżby i horoskopy
śmieszne rzeczy


No tak. Pojechałam do sklepu. Właśnie skończyła mi się bułka tarta, ale kogo to może obchodzić?
Weszłam do tego sklepu i poprosiłam o tę bułkę. Sprzedawczyni uśmiechnęła się do mnie jakoś tak... dziwnie? O co jej chodziło? Przecież mogę kupić co tylko chcę!
- Ma pani jakiś problem? - zapytałam troszkę zdziwionej sprzedawczyni.
- To znaczy? O co chodzi?
- Bo, się pani jakoś tak dziwnie uśmiecha!
- Proszę tę bułkę! - wrzasnęła mi do ucha i rzuciła papierową torebką o ladę.
- Czemu tak ostro? - zapytałam, trochę zmieszana.
Sklepowa zmieszała się również, po czym... spokojnie wybiła cenę na kasie fiskalnej.
- To trudne? - zapytałam, wskazując palcem na kasę, a naprawdę mając na myśli jej zachowanie. Ale ona zdawała się tego nie dostrzegać.
- Proszę tę bułkę! - warknęła sklepowa - dwa pięćdziesiąt!
- Dwa pięćdziesiąt? - zapiszczałam - Co to za cena?
- Nie podoba się? - sklepowa zabrała torebkę z bułką - Są inne sklepy!
Wyskubałam z portfelika pięść złotych.
- Dobra - zgodziłam się - Ja się na tym nie znam, ale to jest chyba trochę drogo...?
Sklepowa zmierzyła mnie wzrokiem, zabrała pieniądze i odeszła od lady.
- Dziękuję - bąknęłam i wyszłam ze sklepu.
To nie było normalne. Dlaczego zawsze dochodzi do kłótni? Ludzie są jacyś drażliwi...
Ja się zresztą na tym nie znam...
Na ulicy, tuż przy moim bloku, spotkałam sąsiadkę, taszczącą dwie napchane reklamówki.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się - Bo się pani przerwie!
- Gadać każdy potrafi! - mruknęła sąsiadka - A do roboty, to nie ma nikogo!
- Co pani taka drażliwa?
Kobieta fuknęła coś pod nosem i nawet na mnie nie patrząc, dosłownie poturlała się do blokowej bramy.
- Co za ludzie! Każdy tylko zapatrzony w swój własny nos!
Powiedziałam to dosyć głośno, ale kobieta nawet się nie odwróciła! Co za bezczelność!
Wydawało mi się nawet, że zatrzymała się na moment, jakby chciała uchwycić te kilka słów, które wypowiedziałam może trochę za głośno.
- No, ta to się... na wydawała pieniędzy! - krzyknęłam za oddalająca się kobietą - Ja... tylko dwa pięćdziesiąt!
Poskutkowało. Babka zatrzymała się i położyła ciężkie reklamówki obok zmęczonych nóg. Odwróciła się powoli i mierząc mnie wzrokiem, zmrużyła niebezpiecznie powieki.
- Masz mi to za złe? - zapytała, ruszając w moim kierunku - A może masz jakiś problem?
Niezbyt dobrze to wyglądało. Kobieta miała zaciśnięte pięści i zmarszczone brwi.
- Kim ty jesteś? - zapytała groźnie, jak tylko zbliżyła się do mnie - Młoda... i pyskata dziewucho?!
- Ja nie wiem... - bąknęłam - Ja się na tym nie znam...
- Nie wiesz, kim jesteś?! To jak możesz zaczepiać ludzi, jak nie wiesz nic o sobie?!
- Przepraszam... - odwróciłam się i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie.
Co cię do cholery dzieje? Może, to ze mną jest coś nie tak? Od rana włóczę się tylko i zaczepiam ludzi! To jakaś paranoja! Zresztą... ja się na tym nie znam!
Dom... chciałabym go jeszcze zobaczyć... zanim ktoś rozwali mi nos!
Przeszłam szybko między alejkami, kierując się już wprost do mego domu.
Wyszłam tylko po bułkę tartą, a wydaje mi się, że narażałam... moje życie!
To było... niczym wyprawa po złote runo.
Grube straszydła, upierdliwi sąsiedzi, cuchnący strach i... to ego, które dławiło mnie w gardle. Coś na kształt budyniu z kiełbasą...
Stałam w oknie pustego mieszkania i bezmyślnie obserwowałam ulicę. Czy była niebezpieczna?
To zależy w jakim nastroju się na nią wyjdzie...
Zresztą... ja się na tym nie znam.