|
|||||||||||||||||||||||||||||||
| Szałowa sukienka | |||||||||||||||||||||||||||||||
|
Jestem... jak ta przysłowiowa sierota! Ja się na tym nie znam, ale siedzę tylko w domu, gapię się w telewizor i mam stare, niemodne ciuchy! Mogłabym zrobić ewolucyjny krok do przodu postarać się o jakąś wyjściową kieckę. Podobno podnoszenie kultury osobistej dobrze wpływa na... płyn mózgowo - rdzeniowy! Elka, moja najbliższa sąsiadka zawsze powtarza, że noszenie co dzień tych samych ciuchów sprawia, iż jest się... coraz mniej widocznym. To tak, jakby człowiek już za życia, powoli znikał. Ja się na tym nie znam, ale coś w tym jest... Postanowiłam zmienić swój image i narodzić się na nowo, pod postacią jakiejś szałowej kreacji. Dobrze powiedzieć... gorzej wykonać. Już, nie o tą kasę chodziło, ale właściwe dopasowanie do mojej niepowtarzalnej osobowości. Miałam zamiar wykorzystać nową "skórę" zaraz po tym, jak ją kupię. Najlepiej w jakimś kinie... Wyszłam na miasto z dobrymi chęciami i całkowicie opanowana przez emocje. Biegałam po sklepach jak szalona, mierząc, dopasowując i marudząc. Niestety. Jakoś, nic mi się nie podobało. A to kolor zbyt wyzywający, a to nie było odpowiedniego rozmiaru, to znów cena... Ja się na tym nie znam, ale sklepy zupełnie nie dbają o dobro klienta! Wreszcie, w jakimś małym, niczego nieobiecującym sklepie, zobaczyłam ją... Czerwoną sukienkę z niebieskimi falbankami i tego samego koloru oblamówkami. Moja mama powiedziałaby, że ta kiecka sięga mi zaledwie do pępka... To nieprawda! Osłaniała delikatnie moje biodra, oraz większą część ud. I tak ma być. Sukienka ma podobać się mnie, bo wtedy człowiek dobrze się czuje, a jego emocje, podnoszą atrakcyjność postaci. Jak się komuś nie podoba, niech sobie... kupi w innym kolorze! Wróciłam do domu zmęczona, ale podekscytowana. Dziś wieczór pójdę do kina. Niech świat zobaczy, że nie jestem... jakąś tam, zwykłą podfruwajką! Mam elegancką kieckę i takie samo życie. Jak się ubieramy, tak się czujemy. A jak się czujemy, tak... Kurcze! Ja się na tym nie znam, ale to przecież widać! Wieczór, zarzuciłam na moje czerwone cudo niebieski płaszczyk (żeby pasował do falban) i przemykając między osiedlowymi alejkami, dotarłam do autobusowego przystanku. Nie, żebym się wstydziła, ale moja kreacja wprost krzyczała o zasobności portfela, więc... po co prowokować? Lepiej spokojnie dotrzeć do miejsca przeznaczenia, a potem... do domu. W autobusie nie było tłoczno. Widocznie ludziom nie chce się wychodzić wieczór. Wolą trwać w skórze sieroty i gapić się w telewizor! Nie to co ja... Już nie mogłam się odczekać zazdrosnych spojrzeń szaro ubranych kobiet i uśmiechów zachwytu ich facetów! Wyskoczyłam lekko z autobusu. Moje niebieskie falbany wyrwały się nagle spod płaszczyka i zatańczyły z ciepłym, wieczornym wiatrem. Czułam się naprawdę dobrze. Wręcz świetnie! Ja się na tym nie znam, ale to prawda, że właśnie ubiór pozytywnie nastraja człowieka! Podeszłam do kinowej kasy i poprosiłam o bilet. Falbany zaszeleściły głośno. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, kiedy dyskretnie rozglądałam się wkoło, w poszukiwaniu ogólnego zachwytu. Ludzie rozmawiali ze sobą, ale mimo wszystko... przewiercali mnie wzrokiem! A więc to prawda! Zachwycali się moim ubiorem udając, że tego nie zauważają! Choć... w pewnym momencie wydawało mi się, że jedna wstrętna małolata parsknęła śmiechem! Bezczelna gówniara! No nie wiem, odwróciła wprawdzie twarz, ale... może tylko kichnęła? Głupoty! Po prostu mi zazdrościła! Ona sama miała na sobie tylko szerokie dżinsy i bladą kurtkę z polaru. Szara, przyziemna mysz! Tą skórą, zaimponuje tylko w swojej norze... W ciemności kinowej sali słyszałam szeleszczenie papierków batonikowych, siorbanie coli i bezczelne mlaskanie! Zero kultury, zero ludzkich zachowań! Jak bydło! Ja się na tym nie znam, ale w kinie powinno być raczej cicho! W końcu jacyś ludzie tu są i oglądają film! Gdyby pominąć dziwne spojrzenia, moja nowa sukienka prezentowała się wspaniale. Nie miałam co do tego żadnych wątpliwości... Wracając do domu, byłam w wspaniałym humorze. Nawet podśpiewywałam sobie po drodze. Dopiero przed blokiem spotkałam moją sąsiadkę. Wynosiła śmiecie do kontenera. - I... jak kino? - zapytała, mierząc mnie wzrokiem. - Dobrze - odparłam i wbiegłam do klatki. Ja się na tym nie znam, ale skąd ona wiedział, że idę do kina..? |
||||||||||||||||||||||||||||||